Niemcom grozi „bolesny upadek do roli muzeum dobrobytu”?
#gospodarka #Niemcy #konkurencyjność #USA #Schularick #IfW
„Jesteśmy w trakcie epokowej zmiany gospodarczej na skalę światową” − stwierdził Moritz Schularick, prezes Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii (IfW), w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Ekonomista odniósł się do ostatnich działań USA i zarysował perspektywy możliwych reakcji dla Europy i Niemiec.
Schularick jest zwolennikiem wolnego handlu i generalnie sprzeciwia się polityce protekcjonizmu i ceł, stosowanej przez prezydenta Donalda Trumpa. Europa powinna się − według niego − zdecydowanie zaangażować we wzmacnianie systemu globalnego handlu i zawierać porozumienia handlowe z kolejnymi partnerami. Jednak Schularick zgadza się z samą diagnozą Trumpa, że globalizacja wykreowała zarówno zwycięzców, jak i przegranych, którzy nie otrzymali „odszkodowania”, ponieważ elity polityczne i ekonomiczne „nie doceniły skutków procesów transformacyjnych”.
Zdaniem prezesa IfW, „Ameryka nie wierzy już w globalizację”, a obecne władze widzą USA jako przegranych globalnego handlu. Również w Niemczech można dostrzec pewną „nostalgię” za „mniej zglobalizowanymi” czasami, przejawiającą się w wypowiedziach polityków na temat sprowadzania z powrotem do Niemiec i Europy tradycyjnych gałęzi przemysłu, outsourcingowanych wcześniej do państw z grupy tzw. mocarstw wschodzących. W ocenie Schularicka ta tęsknota jest w pewnym stopniu uzasadniona, bo Niemcy i Europa odczuły w ostatnim czasie skutki głębokiego uzależnienia od gazu z Rosji czy w kwestii antybiotyków od Chin. Obecna „polityka ubezpieczeniowa” polegająca na redukowaniu ryzyka poprzez poszukiwanie alternatywnych dostawców lub rozbudowę własnej produkcji ma jednak swoje koszty i dla Niemiec będzie oznaczać utratę dobrobytu.
Schularick postuluje, aby niemieccy politycy odeszli od myślenia pod hasłami „zachowania” czy „utrzymania” dotychczasowych atutów w polityce gospodarczej. Konieczna jest − dowodzi − większa odwaga, bo w przeciwnym razie Niemcom grozi „bolesny upadek do roli muzeum dobrobytu”.
Jedno z sugerowanych przez niego rozwiązań to wykorzystanie zwiększonych wydatków na obronność na rzecz ożywienia całej gospodarki. Schularick przekonuje, że „technologia, dzięki której dziś drony nawigują na wojnie w Ukrainie, jutro pomoże autonomicznym samochodom przejeżdżać przez Schwarzwald mimo dziur w zasięgu”. Jednocześnie niezbędne jest przeznaczenie odpowiednio wysokich środków na nowoczesne technologie wojskowe: drony sterowane przez AI, rozpoznanie satelitarne, pociski kierowane o prędkości hipersonicznej.
Sposób włączenia się Europy w technologiczny wyścig zbrojeń Schularick oraz inni ekonomiści i przedsiębiorcy opisali w planie SPARTA (Strategic Protection and Advanced Resilience Technology Alliance). Ich zdaniem dolna granica niezbędnych dla Niemiec inwestycji zbrojeniowych wynosi 500 mld euro, czyli o 100 mld więcej, niż zakłada to specjalny fundusz przegłosowany w Bundestagu. (T. Morozowski)